header1.jpgheader2.jpgheader3.jpgheader4.jpgheader5.jpgheader6.jpg

logo

Znajomi

Choroby ciała, to mowa cierpiącej duszy. (3)

Ocena użytkowników:  / 13
SłabyŚwietny 
Alkoholik w depresji Zdrowie jest stanem, w którym brakuje choroby. Choroba jest rezultatem zachwiania delikatnego balansu ciała - nadmiaru lub niedostatku „czegoś”. Wychodząc z punktu jedności ciała i psychiki, również utrata równowagi w tej subtelnej i ścisłej relacji: ciało-dusza, może objawić się poprzez chorobę cielesną. Zaburzenia funkcjonalne, choroby o podłożu psychosomatycznym, choroby z pogranicza ciała i psychiki (jak np. alkoholizm) to często choroby, którym lekarze nie dają rady i odsyłają na psychoterapię...

Bert Hellinger twierdzi, że choroby powstają z... miłości i tylko miłością mogą być uleczone. 30-letnia praktyka autora konstelacji rodzin pozwala mu twierdzić, że bardzo często choroba cielesna, a szczególnie choroba śmiertelna ma swoje źródło w ciężkim losie historii rodzinnej. W rodzinie, w której miało miejsce wiele tragedii, chorób, cierpień los nakłada na żyjących członków rodziny wielki ciężar. W rodzinie, w której dla przykładu nastoletnia córka jest obecna przy umierającej na raka matce, powstaje trudne uwikłanie i rodzi się potrzeba „wyrównania” cierpienia poprzez własne poświęcenie; bazuje ono na nieuświadomionym przeświadczeniu, że jeśli jeden w rodzinie cierpi lub/i umiera, drugi w obliczu tego trudnego doświadczenia nie ma prawa juz być szczęśliwy, albo musi zapłacić tak samo słono, by wciąż przynależeć do rodziny, w której inni cierpią. Czasem w niedługim odcinku czasu zapada się na choroby, czasem po wielu, wielu latach.

Sama przypominam sobie zdarzenia, kiedy modliłam się gorąco do Boga, by pozwolił mi nieść cierpienie leżącej wtedy w szpitalu mojej mamy; by podzielił ten ból; by gdy przyjdzie czas raczej zabrał mnie, nie ją...

W książkach Berta Hellingera odnalazłam spostrzeżenia, że w tej dziecięcej miłości nie byłam odosobniona. Hellinger określa to myślenie „magicznym”, charakterystycznym dla myślenia dziecka, które dotyczy również dorosłych. Myślenie to bazuje na przeświadczeniu, że poprzez własne cierpienie i śmierć ten drugi będzie uratowany, że poczuje się lepiej, mimo tego, że on już dawno nie żyje...

Głęboka potrzeba dziecka, by przynależeć do rodziny objawia się pragnieniem, by być takim jak rodzice. Za utrzymanie tego prawa dzieci, nawet te dorosłe, gotowe są przyjąć cierpienie, chorobę i śmierć. Lojalność względem rodziny nie zależy w tym kontekście, ani od czasu ani od przestrzeni, ani nawet bliskości emocjonalnej. Sam fakt bycia dzieckiem  rodziców jest potężną działającą siłą, i nie pomniejsza jej ani fakt odrzucenia rodzica przez dziecko lub dziecka przez rodzica, ani chłód emocjonalny, ani nienawiść, ani nawet śmierć. Miłość rodzinna będąca często źródłem uwikłań  nie zważa na żadne granice postaw, czasu, przestrzeni ani śmierci. Miłość, która spaja lub rozdziela rodzinę, wiąże jej członków na dobre i złe, bez względu na poziom logiki czy świadomości.

Oprócz więzi, potrzeba wyrównania odgrywa wielką rolę w „rodzinnym poczuciu sprawiedliwości”. Potrzeba, by wyrównać bilans między korzyściami, szczęściem, zdrowiem i życiem a krzywdą, chorobą, cierpieniem, nieszczęściem i śmiercią sprawia, że ci, którym wiedzie się dobrze pozwalają, by działo im się źle.

Choroba jest rezultatem zaburzonego porządku. Konstelacje rodzinne pozwalają odkryć trop czy choroba nie ma źródła w zaburzonym porządku systemu rodzinnego. Gdy w ramach ustawienia rodzinnego odkryje się ukryte dynamiki leżące u podstaw choroby, chory może wyzdrowieć, jeśli jego miłość znajdzie konstruktywne ujście. Zamiast kochać „choro” będzie miał szansę kochać „zdrowo”. Czego potrzeba dla procesu zdrowienia? Hellinger twierdzi, że wprowadzenie do rodziny tych, których wyrzucono poza jej nawias, wyrażenie szacunku tym, których lekceważono i którym go odebrano,  oddanie winy, która należy do kogoś innego lub przyjęcie jej, jeśli należy do nas; pozwolenie, by odeszli ci, którzy utracili prawo przynależności- jesli dokona się tego trudnego wewnętrznego procesu, można uzdrowić swoją duszę, a z nią  chore ciało.

 

Dynamiki, które powodują choroby

Przemożna więź między członkami rodziny sprawia, że ci później urodzeni chcą zatrzymać wcześniej urodzonych, by ci nie odeszli (dzieci chcą zatrzymać  rodziców) , bądź jeśli rodzice lub rodzeństwo już nie żyją- chcą podążyć za nimi w ich ciężki los i śmierć.

Dzieci w swej duszy pragną być tacy jak rodzice. Tam, gdzie w rodzinie jest nieszczęście, wina lub ciężka choroba, dzieci chcą w tym uczestniczyć, nawet jeśli ten udział będzie je kosztował cierpienie, chorobę i śmierć.

1. „Lepiej ja niż ty”

>>Podczas seminarium klientka opowiada, że jej dziewięcioletnia córka ma guza mózgu i że za pomocą ustawienia rodzinnego chce się dowiedzieć, na ile córka przejęła coś za nią lub jej męża. W ustawieniu stało się jasne, że choroba dziecka ma coś do czynienia z ojcem. Klientka była bardzo nieszczęśliwa z tego powodu, ponieważ miała wrażenie, że nie może nic zrobić dla córki. Poprosiłam ją, żeby opowiedziała o tym mężowi.

Wtedy on przyszedł na ustawienie. Zapytany o sprawę, jaką ma, odpowiedział, iż jego żona mu opowiadała, że choroba jego córki ma coś wspólnego z nim i z jego systemem pochodzenia. Dlatego przyszedł. W czasie ustawienia zapytałam go, co się stało z jego matką? On opowiedział, że odebrała sobie życie, gdy miał 14 lat. Stało się jasne, że córka chciała odejść zamiast niego do jego matki. Teraz mógł dopuścić ból z powodu śmierci matki i uczcić jej śmierć. Dzięki temu córka była „wolna".<<
(fragment z książki Ilse Kutschery "Nie wiem, co mi jest. Ustawienia rodzinne a objawy choroby", która ukaże się wkrótce w wydawnictwie Sursum; powyższy fragment pochodzi ze strony www.hellinger.pl)

Wyciągnięcie na światło dzienne ukrytej dynamiki pozwala przywrócić porządek w systemie; w powyższym przypadku chora córeczka gotowa jest oddać życie za ojca, by „zatrzymać” go w drodze połączenia się z jego matką, którą stracił jako dziecko. Ujawniona dynamika sprawia, że do każdego wraca to, co do niego należy- do ojca nieprzeżyty ból i żałoba. Wraz z  uświadomieniem sił, które ciągną w chorobę i śmierć, rodzina ma szansę na przyjęcie życia i zdrowia z miłością, poprzez uszanowanie i uczczenie w sercu tych, ku którym serce tęsknie dąży.


 

2. „Podążam za tobą”

Ewa cierpiąca na anoreksje od 15 roku życia. Urodzona 2 lata po śmierci swego starszego braciszka, który zmarł w wieku zaledwie 7 miesięcy. 

Wielokrotnie hospitalizowana, z czasową poprawą i równie natychmiastowym powrotem do wychudzenia grożącego śmiercią. Wyznała, że w stanie granicznym czuła się szczęśliwa...i bliska celu...

Ustawienie ujawniło podążanie w śmierć za zmarłym bratem. Anoreksja stała się środkiem zarówno do wyrównania: „ty straciłeś życie, więc i ja nie mogę żyć szczęśliwie”, jak i potencjalnym sposobem  na połączenie z bratem „w śmierci”.

Rozwiązaniem było wypowiedzenie sentencji: „ty umarłeś, ja jeszcze trochę pożyję, i gdy przyjdzie czas też umrę” oraz „odszedłeś, ale w moim sercu zawsze masz miejsce- na zawsze pozostaniesz moim bratem, a ja na zawsze pozostanę twoją siostrą”.

Rozwiązaniem jest zmiana kierunku miłości: zamiast podążać za ukochanym zmarłym w śmierć, bierze się go do serca, by pozostał wśród żywych.

Rozważania intelektualne prowadza często do przekonania, że o zmarłych lepiej nie mówić. Szczególnie gdy śmierć w rodzinie „starszy” w osobie: zmarłego dziecka, samobójcy, zmarłej w połogu kobiety, ofiary przemocy lub katastrofy. Konstelacje rodzinne ukazują inną prawdę: siła życiowa zwiększa się poprzez zbliżenie do zmarłych z miłością. Przyjęcie ich do serca wzmaga wibracje życiowe, wypełnia pustkę i utula żal. Przyjęcie bólu i ujawnienie tętniącej pod nim miłości przynosi uzdrowienie i wolność, by zgodzić się na szczęście i zdrowie jak na dar. Można go też odrzucić, ale na to decyzję nie ma wpływu nikt poza samym chorym, który zdecyduje się „nie zawracać z drogi”.

Dynamika podążania w śmierć może przybierać najróżniejsze formy osiągania celu jakim jest połączenie w śmierci. Można ten sam cel osiągnąć na wiele sposobów: poprzez wystawianie życia na ryzyko (sporty ekstremalne, zaciągnięcie do armii na czas wojny, niebezpieczna jazda samochodem itp), poprzez rozciągnięte w czasie wyniszczanie, jak ma to miejsce w nałogach (alkoholizm, palenie papierosów, narkotyki), poprzez zachorowanie na śmiertelną chorobę. Środki mogą być nieświadomie wybrane, ale cel jest jeden- podążyć w śmierć.

3. „Idę z tobą”

>>Matka pewnej dziewczyny uzależnionej od heroiny umierała na raka. W ustawienie u Hellinger polecił dziewczynie powiedzieć do matki „idę z tobą”. Zdanie to trafiło w sedno, ponieważ dziecko powiedziało „idę z tobą” z pełnym przekonaniem. W tym punkcie ustawienie zostało przerwane. Mimo, że prawie nie można było na to liczyć, po śmierci matki dziewczyna pomyślnie przeszła kurację odwykową. Wydobyta na światło dzienne rzeczywistość później jeszcze coś zmieniła.<< [ z książki T. Schafer „Dlaczego dusza choruje? s. 151]

4. Pokuta
Mój przyjaciel w nieumyślnie spowodowanym wypadku zabił człowieka. Od tego czasu żyje samotnie, uznając że jego życie się już skończyło. Poprzez samotne życie, niepowodzenia finansowe, depresję, problemy ze zdrowiem pokutuje za nieumyślne spowodowanie śmierci.

W ustawieniu reprezentant zabitego człowieka czuł ból i smutek patrząc na przedstawiciela mego przyjaciela. Powiedział „to, co się stało, poszło na marne”.

Terapeuta polecił reprezentantowi przyjaciela wypowiedzieć sentencję „zabiłem cię”, po czym zasugerował głęboki pokłon i wypowiedzenie  słów z miłością: „masz miejsce w moim sercu; na twoją pamiątkę uczynię coś dobrego z mojego życia, za cenę jaką ty zapłaciłeś”. Przyjaciel nie chciał zająć swego miejsca w ustawieniu. Kiwając przecząco głową nie chciał przyjąć nowego obrazu.
Jak mawia Hellinger „łatwiej cierpieć niż przyjąć rozwiązanie i działać”. Poczucie winy i pokuta zastępują przyjęcie winy, dlatego pozbawiają siły i powiększają cierpienie lawinowo. Przyjęcie winy może stać się źródłem siły, która ukierunkowana może dokonać rzeczy, jakich nie udało by się osiągnąć bez winy.

Pokuta przyjęła formę śmiertelnej choroby u 55-letniego Jana, który jako 9-letnie dziecko, w czasie zabawy ze starszym 11-letnim  bratem nad skalistym brzegiem morza był uczestnikiem wypadku, w którym jego brat doznał ciężkich obrażeń, które uczyniły go inwalidą na resztę życia. W ustawieniu reprezentant Jana nie potrafił spojrzeć na swego brata. Do ustawienia wprowadzono reprezentantkę matki braci (która swoim ramieniem objęła kalekiego syna) oraz reprezentanta choroby Jana. „Choroba” objęła Jana, tak jak matka otaczała ramieniem starszego brata. Na to spontanicznie reprezentant Jana powiedział „brat ma swoją matkę, a ja mam swoją” po czym objął czule „chorobę”, tak jak dziecko obejmuje swoją matkę...

Po interwencji Hellingera, kiedy  matka otoczyła ramionami obydwu braci, wtedy reprezentant choroby powiedział „nie jestem tu już potrzebny” i odszedł.
W tym przypadku choroba Jana pełniła zadanie pokuty za winę, jaką się obarczał z powodu wypadku oraz wyrównaniem za cierpienie i nieszczęście brata.

Przyjęcie cudzej winy, jak ma to miejsce u dzieci, np. zbrodniarzy wojennych jeszcze bardziej osłabia. Tak jak nie można sobie przywłaszczyć zasług rodziców, nie można również przyjąć za nich winy.

Urodzeni później przejmują z miłości winę za rodziców lub dziadków. Obrazowało to ustawienie w ramach warsztatu  prowadzonego przez Hellingera w Londynie, gdy 38-letni Martin prosił o pomoc. Zgłosił depresję, która pojawiła się w 16 roku życia i od tego czasu Martin czuł przemożną oraz niewytłumaczalną siłę, by popełnić samobójstwo.

Ustawienie ukazało, że Martin nosi winę za dziadka, kóry za czasów swej młodości zabił człowieka. Fakt ten stanowił rodzinne tabu. W swoich dążeniach samobójczych Martin przejął winę za dziadka- poprzez dokonanie samobójstwa stałby się jak dziadek „zabiłby jak dziadek” ale siebie samego, a tym samym oddałby cześć anonimowej i zapomnianej ofierze dziadka- sam stałby się ofiarą, tyle że własnego czynu. Dążenie do samobójstwa przywoływało zbrodnię ukrywaną przez rodzinę. Ujawnione w konstelacji ukryte dynamiki pozwoliły zrozumieć źródło depresji z tendencjami samobójczymi oraz przyjąć uwalniające rozwiązanie.

5. Cudownie ocalony

Osoby, które przeżyły katastrofę, wypadek, które wymknęły się „śmierci spod kosy” podczas gdy inni utracili zdrowie i życie, żyją jak martwi, chorują śmiertelnie, jeśli nie traktują ocalenia jako „drugiej szansy” na życie i jeśli nie przyjmują ocalenia jako daru, za który się nie płaci. Za dar się dziękuje i robi z niego pożytek.

Jednakże „magiczne myślenie” nie pozwala ocaleńcom na to, szczególnie  górnicy, żołnierze, ratownicy, którzy stracili kompanów w czasie akcji a sami przeżyli, żyją jak martwi lub jak nieobecni. Tęsknią i czują się winni, że tamci zginęli, a oni przeżyli. Winią siebie za niezawinione ocalenie i np. poprzez chorobę dokonują wyrównania nieszczęścia, jak i również podążają w śmierć.
Ustawienia rodzinne ujawniają, że więź jaka powstaje między „braćmi w nieszczęściu” nawet jeśli dotyczy niespokrewnionych ludzi, działa z przemożną siłą. Potęga tragedii stanowi spoiwo łączące jak więzy krwi.

6. Śmierć za partnera

Więź jaka powstaje między pierwszymi partnerami, bez znaczenia czy przybierze formę pierwszej miłości, narzeczeństwa, wolnego związku czy pierwszego małżeństwa oddziaływuje z wielką siłą. Pierwszy znaczący związek łączy na dobre i złe. Jeśli jeden z partnerów pochodzi z rodziny o ciężkim losie, albo sam jest „wyciągany w śmierć” może się zdarzyć, że partner to przejmie za niego...i za niego umrze, np zachorowując na raka, ulegając śmiertelnemu wypadkowi, bądź popełniając samobójstwo.

Poszukując zatem przyczyn chorób ciała, jak i zaburzeń umysłowych należy zatoczyć krąg, w którym znajdą się i poprzedni znaczący partnerzy.

>>Pewna chora na raka płuc kobieta ustawiała swoją obecną rodzinę. Ustawienie pokazało, że jej mąż miał zamiar odejść, ponieważ chciał podążyć za swoją wcześnie zmarłą matką. Ból spowodowany śmiercią matki mężczyzna ten wyparł. Także w ustawieniu nie nawiązał on kontaktu z matką. Już w przeszłości kobieta przejęła na siebie ten „nieprzeżyty ból”. Jak się później okazało, kobieta już parę razy zastanawiała się nad tym, czy nie przejęła czegoś od niego. Miała bowiem obawę przed tym, że jej mąż, który był nałogowym palaczem, mógłby zachorować na raka płuc (!). Kobieta sama była niepaląca. Hellinger poradził mężowi by umieścił w swoim mieszkaniu zdjęcie matki, położył tam papierosa i pomyślał o niej z miłością.<< {T. Schafer „Dlaczego dusza choruje...” s.153]

    Powyższe dynamiki mogą (lecz nie należy stosować tu uproszczeń) tłumaczyć niektóre choroby, jako wynik uwikłania w nierozwiązane problemy rodziny. Jak rozpoznać uwikłanie, a jak je wykluczyć w poszukiwaniu uzdrowienia?

Jeśli pokoleniowe nierozwiązane problemy oddziałują na późniejszych członków rodziny, i  ich zachowanie, emocje, stany nie dają się wytłumaczyć aktualną sytuacją życiową, ani ich osobistymi doświadczeniami, wtedy trop w poszukiwaniu rozwiązania powinien zdążać wstecz historii rodzinnej. Przejęcie na siebie losu wcześniejszego członka rodziny, identyfikacja z nim, wykroczenie przeciwko porządkowi systemu może się ujawnić w postaci ciężkich chorób cielesnych, często śmiertelnych.

Jednakże przestrzegam przed odwracaniem porządku myślowego. Uwikłania rodzinne mogą prowadzić do chorób. Nie można jednak z tego stwierdzenia wyciągać wniosku, że wszystkie choroby mogą być tym tłumaczone.

O niektórych symptomach i chorobach, takich jak: nowotwory, uzależnienia, zaburzenia jedzenia, depresja, psychozy, dolegliwości serca, bóle głowy, pleców oraz alergie skórne napiszę w kolejnym artykule.

 

 

Cytaty zaczerpnęłam z książki Tomasa Schafera „Dlaczego dusza choruje i co ją uzdrawia” Wydawnictwo Sursum

Katarzyna Szamocka
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

zobacz pozostałe artykuły


Komentarze  

-1 #3 Marek 2007-07-12 13:53
Witam.
Teksty - SUPER !
===============
Możliwe, że coś przeoczyłem, ale czy od końca stycznia nic nowego się tutaj nie pojawiło ?
Baaaardzo proszę o jeszcze !
:-)
Cytować
0 #2 Katarzyna Szamocka 2007-02-05 21:07
Drodzy Czytelnicy, w najbliższy weekend wybieram się na kolejną sesję rocznego treningu w metodzie Hellingera, która będzie poświęcona tematyce zdrowia i choroby. Obiecaną część dalszą , napiszę pod wpływem świeżej dostawy wiedzy oraz doświadczeń z ustawień z przybyłymi klientami. Pozdrawiam
Cytować
0 #1 Adam 2007-01-30 23:02
Dzięki za następny artykół zaraz go przeczytam :-)
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież