header1.jpgheader2.jpgheader3.jpgheader4.jpgheader5.jpgheader6.jpg

logo

Zdrowie

Mięsożercy

Ocena użytkowników:  / 5
SłabyŚwietny 

Mięsożercy

Dlaczego chrześcijanie nie są wegetarianami?

Wegetarianie nie mają lekko. Nazywa się ich wariatami, kojarzy z groźnymi sektami, zabrania wychowywać dzieci. Dobrzy chrześcijanie piszą donosy na wegetarian, a tymczasem Jezus nie jadał mięsa...

W "Księdze Rodzaju" pierwsi rodzice opisywani są jako jarosze. Dopiero po potopie Bóg zezwolił na jedzenie mięsa, i to tylko z tego powodu, że szata roślinna na Ziemi jeszcze się nie odnowiła. W księdze Izajasza (XI 6-7) Bóg ustami proroka oznajmił, że pod koniec naszych dni znów się staniemy wegetarianami. O samym Chrystusie, chrześcijanie raczej nie lubią dyskutować, choć powszechnie zakłada się, że był wegetarianinem.

Pierwsi chrześcijanie mięsa nie jedli.

Esseńczycy, na których wzorowały się pierwsze wspólnoty chrześcijańskie, nie jadali mięsa zwierząt. Nic więc dziwnego, że św. Benedykt, założyciel i prawodawca pierwszych zakonów chrześcijańskich, zakazał jedzenia mięsa wszelkich czworonogów  (pozwalano na to tylko chorym i "całkiem wycieńczonym" braciom). Dość powszechnie uważano w owych czasach, że jedzenie drobiu i ryb to nie to samo, co jedzenie wieprzowiny czy mięsa wołowego. Pewne uzasadnienie dla takiego stanowiska znajdowano w Biblii, gdzie rozdzielone jest stworzenie ryb i ptactwa od stworzenia zwierząt lądowych.

Wielkie klasztorne żarcie.

W średniowieczu reguła postu uległa istotnej przemianie. W klasztorze benedyktyńskim w Cluny dopuszczano liczne ulgi, tzw. misericordia, które doprowadziły do tego, że wołowinę jadano w niedziele, wtoreki i czwartki, wieprzowinę zaś w poniedziałki. Do tego przypadało pół pieczonego kurczaka na dwóch braci zakonnych na prawie każdą kolację. Tylko posiłki w środy i piątki dość długo zachowywały bezmięsny charakter. Bogactwo klasztornych spiżarni i wystawność uczt w opactwach były związane z powinnościami, jakie klasztory świadczyły na rzecz podróżującego dworu królewskiego. Obowiązkiem klasztoru było dać nocleg i poczęstunek licznej załodze rycerzy, damom dworu, książętom i w końcu samej parze królewskiej. Zwyczaj ten rozszerzono później na innych dostojników świeckich, którzy z przyjemnością korzystali z darmowej i sutej gościny braciszków.

Gdzie mięso, tam wino, kobiety i śpiew.

Przenikanie się wzorów świeckich i zakonnych doprowadziło do tego, że w dobrach klasztornych polowano na zwierzynę leśną z nie mniejszą ochotą niż w dobrach królewskich. Namiętność do polowań, jak też nadużywanie mięsa i alkoholu doprowadziły zakonników do rozwiązłości i lubieżności. Ruchy reformatorskie zabraniały więc polowań i mięsożerstwa. Niestety, nie zdołały powstrzymać masowej konsumpcji mięsa w Europie, a po szesnastowiecznych odkryciach geograficznych również na nowo odkrytych ziemiach. Jadano już wszystko, co się dało zjeść, nawet mięso... ludzkie. W Afryce Południowej holenderscy osadnicy zjedli upieczonego Hotentota, by stwierdzić, jak smakuje jego mięso w porównaniu z mięsem małpy.

Na Sądzie Ostatecznym dadzą Ci bobu.

Jak na razie nie widać możliwości powrotu do prostego jadła pierwszych wspólnot chrześcijańskich, kiedy to gotowanie bobu było podstawową czynnością kulinarną. Jeśli jednak poważnie potraktować proroctwo Izajasza, to może warto obsiać na swojej działce grządkę bobem, fasolą i grochem i zacząć przygotowania do wypełnienia ostatnich dni tej epoki w dziejach ludzkości.

 


Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież