header1.jpgheader2.jpgheader3.jpgheader4.jpgheader5.jpgheader6.jpg

logo

Twórczość literacka

Przemyślenia – mój głos w Polemice

Ocena użytkowników:  / 2
SłabyŚwietny 

Przemyślenia mój głos w Polemice

 

Każda złożona konstrukcja składa się bardzo wielu elementów (w zależności od jej stopnia skomplikowania), dlatego też Wiarę jako konstrukcję składającą się wielu zależnych od siebie elementów można porównać np. do wieżowca. Jeżeli w wieżowcu wszystko działa sprawnie, np. windy, drzwi, okna, domofony itp, a dozorczyni utrzymuje czystość, to można powiedzieć, że ta konstrukcja działa poprawnie, służy ludziom i oni są z niej zadowoleni. To samo dotyczy Wiary – jeżeli wszystkie elementy tego układu funkcjonują pomyślnie i spełniają założone w nich prawdy, to jest OK, gorzej gdy się okaże, że któryś element jest wybrakowany i stwarza poważne zagrożenie dla funkcjonowania całości.

Niestety takim wybrakowanym elementem stwarzającym zagrożenie dla dalszej egzystencji Kościoła są jego niektórzy kapłani. Popatrzmy co działo się w Egipcie, Grecji czy Rzymie. Te religie były bardzo mocne tak długo jak długo kapłani nie brali się za politykę i rządzenie w decydującym stopniu.

Kto powiedział, że wszyscy kapłani mają być święci? Są to tacy sami ludzie jak my wszyscy z tymi samymi pokusami. Św. Paweł też prześladował chrześcijan, a po nawróceniu całkowicie poświęcił się nawracaniu pogan. Mamy wierzyć w prawdy głoszone przez duchownych, a nie w księży. Jeśli ktoś uważa inaczej, to jest z jego wiarą coś nie tak.

Przy całym szacunku dla nauk technicznych, tam gdzie wiara, tam nauka nie ma nic do roboty. Porównanie do wieżowca jest – być może – nie na miejscu, ale nic innego mi na razie do głowy nie przychodzi! Cały ten cyrk z kolejnymi religiami, konfesjami i liturgiami ludzie wymyślili i ludzie używają do ludzkich celów. A że używają głównie do panowania nad masami – to wręcz banał.

CZY KTOŚ JESZCZE WIERZY W BOGA TEGO KOŚCIELNEGO – NIEZALEŻNIE OD RELIGII? Bo ja już teraz nie, moja wiara pękła. Ludzie wielkiej wiary przeżywają kryzysy, tylko masa nie myśląca ich nie ma. Wiara polega na szukaniu Boga w nas, na uczeniu się siebie, niejeden raz wątpieniu i powracaniu, co znaczy, że nie jesteś zaprogramowaną maszyną.

Staram się myśleć i odrzucać zawiść oraz postrzegać świat jako miejsce, gdzie rządzi człowiek, który ma nad sobą stwórcę. Człowiek to istota dziwna, czasami mądra, niekiedy bardzo głupia i zachłanna, pobożna i serwilistyczna. Obserwując ludzi w Polsce, odnoszę wrażenie, że z tą naszą wiarą i gościnnością jesteśmy na bakier. Nic w nas z ,,wybranego ludu bożego". Dlaczego tam, gdzie są władza i pieniądze, zasady przybierają inny kształt i wymiar, są po prostu inaczej widziane i mierzone. Serwilizm i draństwo, brak skrupułów i polskość w wydaniu miernot. Jedni kłamią i są inaczej postrzegani, a inni też kłamią, ale ich kłamstwo jest pożyteczne, bo kłamią w momencie otrzymania urzędu. Jaki naród, takie autorytety.

Czy mam rację? Ja Boga poznałam w wielkim bólu i cierpieniu, w czasie wielu chorób i zdarzeń-wypadków, po prostu dał mi poznać, że jest i jestem dla niego ważny.

Często chodziłem do kościoła, modliłem się, by mi pomógł w moim cierpieniu, ale było coraz gorzej. Z perspektywy czasu zrozumiałem, że musiałem zejść na samo dno rozpaczy, przeżyć wszystko to, dokładnie i po kolei, co zrobiłem złego innej osobie. Zapłaciłem bardzo wysoka cenę za zadanie bólu komuś innemu. Myślę, że każdy z nas zapłaci. Ale dzięki temu jestem dziś bliżej Boga, zwracam się do niego codziennie i wiem, że mnie kocha, jest i słyszy. Proszę Go o wybaczenie moich win i wyprostowanie dróg i wiecie co, wierze gorąco, że mi pomaga i jest ze mną w każdym momencie mojego życia i będzie zawsze.

Znam taką piękną bajkę, w której chłopiec poprosił Mikołaja o mały niebieski rowerek, a potem prosił Boga, by Mikołaj mógł spełnić jego prośbę. Lecz rodzice nie mieli pieniędzy, by kupić synkowi rowerek. I rzeczywiście – rowerka nie było pod choinką. Więc, gdy dziecko szło spać, mama spytała go, czy nie będzie zły na Boga, że nie spełnił jego prośby, nie odpowiedział na nią. Chłopiec jednak powiedział, że absolutnie nie będzie zły na Boga, że nie odpowiedział na jego prośbę, bo wręcz przeciwnie Bóg odpowiedział mu NIE!

Zastanówcie się, że nieraz to, co wy chcecie i myślicie, że jest dla was dobre, tak naprawdę nie jest dla was dobre i dlatego Bóg nie spełnia tej prośby, a poza tym, jak można tracić wiarę dlatego, że nie wygra się w Totka. Przecież to kompletna głupota, dawno temu mój tato grał w totka już wiele lat, praktycznie za każdym razem nic nie wygrywał. Czasami tylko trójkę raz czwórkę – i tylko dlatego ma tracić wiarę?? GŁUPOTA!! Ludzka prosta głupota, trzeba codziennie za nią Boga przepraszać!

 

To by było na tyle takich niby frustrujących przemyśleń pozdrawiam – Dziki Mietek, La Merced, Peru



Komentarze  

0 #1 Arek 2009-10-03 12:59
Moze troche za ostro ujete ale zjadliwe chetnie czytam czekam na wiecej Arek :evil: :-x
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież