header1.jpgheader2.jpgheader3.jpgheader4.jpgheader5.jpgheader6.jpg

logo

Twórczość literacka

Dziki Mietek cz.3

Ocena użytkowników:  / 6
SłabyŚwietny 

Dziki Mietek cz.3

Wiele zawdzięcza też następującym osobom: nieżyjącemu już Jurkowi Zakrzewskiemu czy Markowi Lubińskiemu, ojcu Piotrowi i innym Polakom. A z miejscowych: Oscarovi Manayama, Kice, Thomasowi, Or-meno, dr. Cabreri z lea, prof. dr. Guillermo Osorio i dr. Romel Moreno Trejo - majorowi powiatu i miasta Satipo. To oni pokazali mu Peru i Boliwię nie zawsze od turystycznej czy też tej najlepszej strony - „bo każdy region ma swoje blaski, którymi się szczyci, a cienie skrywa" - dodaje Mietek.

Wraca do krajów latynoskich wielokrotnie, pogłębiając swą wiedzę w tym kierunku. Uczył się u Szamanów i „Curanderos", przemierzając uparcie bezkresy „Selvy" i Wysokich Andów kontynentu południowoamerykańskiego. Przemierza okolice Iquitos, Pucallpa, Atalaya, Satipo, Monobamba, Izcozacin, Pazuzo, Pasco, Cuscoi Huancayo, a w Boliwi – La Paz, Santa Cruz , Cocha Cabana. Potasi, Cucro I wiele, wiele innych. Powoli ziołolecznictwo staje się jego pasją, która pochłania go prawie całkowicie, (bo jest jeszcze w sferze jego zainteresowania także fotografia, filmowanie miejsc, gdzie był, komputery, samochody i podróże), szczególnie kiedy z ciężkiego przypadku malarii-medycyna akademicka nie posiada na nią lekarstwa, wyleczył go szaman z okolic Iquitos.

Od 1993 roku uczęszcza na kursy poznawania ziół i leczenia nimi, w Peru, Boliwii i Kolumbii. Coraz lepiej poznaje metody naturalnego leczenia ludzi. Ogromna wiedza do opanowania, bo leczenie naturalne to nie tylko leczenie najbardziej znanym sposobem - ziołami (fitoterapia), ale także leczenia światłem, wodą, słońcem i nieskażonym środowiskiem naturalnym. Zdaje końcowy egzamin z ziołolecznictwa w Kolumbii w języku angielskim. Posługuje się także hiszpańskim, ale nie na tyle dobrze (..raczej słabo" - tak siebie ocenia) aby zdać eazamin w tym języku. A warunkiem jego zdania jest znajomość minimum trzysta ziół z ogólnej liczby około trzech tysięcy.

Od pierwszego pobytu na kontynencie południowoamerykańskim był tam już ponad 28 razy - przeważnie w Peru, Bolivji, Argentynie, Brazylji (kolejny wyjazd w marcu 2002 razem z synem Szymonem - przyp. autora), gdzie ma parę działek w Atalay, Satipo, La Marced. Jest członkiem plemienia Ashainka - Cento Marancari oraz Baha Chiranji. Od ..Curanderos" tych plemion nauczył się bardzo wiele. To oni nauczyli go, jak żyć, jak zrozumieć i jak się w peruwiańskiej „Selvie" czy też amazońskiej dżungli zachować, aby móc żyć. To oni nauczyli go, jak chwytać w rękę jadowite węże i rozpoznawać śmiercionośne owady. Nauczyli go dobrze zasad przetrwania w dżungli, a przede wszystkim praktycznego leczenia ziołami i innymi naturalnymi źródłami.

-A czy nie boisz się przebywać w dżungli, skąd niejednokrotnie można nie wyjść żywym ? - zadałem mojemu rozmówcy kolejne pytanie.

- Nie, bo wiesz, ja czuje się cząstką natury i dlatego łatwiej jest mi się znaleźć w różnych sytuacjach, nietórych wyglądających groźnie - mówi mi „Dziki Mietek" podczas jednej z kolejnych rozmów. - Nie czuję odrobiny lęku, kiedy kąpię się w wodzie, gdzie pływają piranie", w przeciwnym razie by mnie zjadły w ciągu kilkudziesięciu sekund (umówiliśmy się, że ja raczej nie skorzystam z zaproszenia do kąpieli z tymi rybkami).

Nie mogę sobie odmówić zadania mojemu gościowi jeszcze jednego pytania.

- Dlaczego nazywany jesteś „Dzikim Mietkiem”?

- Powiem Ci krótko. Nazwał mnie tak pewien szeryf parę lat temu, kiedy „postrzelaliśmy” do siebie nawzajem. Po tym wydarzeniu pozostało parę dziur po kulach w drzwiach.

- No, ale przecież mógł Cię zastrzelić?

- Albo ja jego - replikuje mój rozmówca - Ale jak widzisz dziś rozmawiam z Tobą!!!

W przyszłości chce się osiedlić w dystrykcie Selva Central, gdzie na terenie zamieszkania Indian Cento Marancari oraz Baha Chiranji ze szczepu Ashaninka, ma dwa domy będące w budowie. A na razie stara się poznać od podszewki tradycje, obyczaje i opinie ludzi tam mieszkających. Zdaje sobie sprawę, że nie będzie to takie proste i łatwe, choć to tyko kwestia czasu i... jego upartego charakteru.

Józef Kołodziej

z Mietkiem można się kontaktować e-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Komentarze  

0 #1 Gość 2008-05-30 13:33
Budujesz sobie domy,podrużujes z...skąd masz tyle kasy, z tych kamieni?
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież