header1.jpgheader2.jpgheader3.jpgheader4.jpgheader5.jpgheader6.jpg

logo

Twórczość literacka

Zagonionym

Ocena użytkowników:  / 8
SłabyŚwietny 
Book 3
Dawne Wspomnienia z lat 1982-85 Chicago Illinois. Parę wierszy z tamtych czasów.

Z A G O N I O N Y M

Spójrz na ludzi zgorzkniałych
Życie ich cieknie przez pieniędzy dziurę
Zamiast każda kropla nową radość wnosić
Przeliczają - za mało, wciąż mało
Marzą niby co kupią, gdzie będą
Po co - dla czego?
Kupią drogo, będą nie wtedy co chcieli
Gdzie ich radość prawdziwa na co dzień
Czy w pieniądza czarze?
Nauka, zabójstwo intuicji
Obejrzyj się ile matołków uczonych
Bez wiedzy - pracy bez czucia
Wprzęgnięci jak trybik większy lub mniejszy
W machinę wielką, która sama dla siebie istnieje.
Energii nowej młodej potrzebując
I tylko parę trybików w niej naprawdę pracuję
Reszta stara się być użyteczna
Nawzajem sobie zajęcie wymyślając
Skutecznie za to energie innych i własną trwoniąc.
Ludzkie twarze zakurzone pieniądza pyłem
"Time ist Mony" - ludzie, obudźcie się!
Gdzie wy jesteście - czy aby na ziemi?
Praca, nauka-"partime, extra time!" i..t..d....
Pęd szalony, gdzie -dokąd-po co?
Po nowy cięższy stres- po życia szary kres?
Wakacje pędem zaliczane
Fotografie na tle głupoty do albumu.
Dokąd ten pośpiech?
Po niesmak wątpliwego posiadania
Czego -wytworów maszyn: powielanych
Po szarość bez sensu smutną
Po TV program -łatwy i nudny
Piwo i żarcie chemicznie zatrute
A potem końską dawkę lekarstw zabójczych
Po ten pęd i nagle trafik na szosie
Po ten but prawy od gazu i hamulca wytarty
Do tego domu z dykty na drewnianym szkielecie
Za długi straszne kupiony
Z trawnikiem głupio zielonym, strzyżonym
Po ten samochód coraz lichszy i droższy
Jak długo tak można ?
Gdzie te spacery prawdziwe, w ciszy i bez celu
Pośpiech nawet w łóżku
Gdzie lenistwem ciszy, upojenie
Pobudka o świcie bez budzika
Gdzie z pracy zadowolenie bez nakazu czyjegoś
Po co te maski sztucznego uśmiechu
"dobry humor"przez kawę i prochy
Wszystko aby wytrzymać w szalonym galopie
Już nie biegu- tylko do czego?
To ludzkie mrowie w tym niby miast mrowisku
Jednak tak od natury dalekim
Pozorne indywidualności strachem pędzonej
przed ratami; za dom, samochód, meble, wakacje
Opłatami; za gaz, światło, podatki, benzyna i żarcie
Harówka ciężka bez wytchnienia
Za nią tylko gonitwy wegetacja
Obmierzła straszna stagnacja.
Sztuczne gesty ludzi w podobnych maskach
L u d z i e w was dusza jeszcze drzemie!
Czemuż rozum ją zniewolił- strachem, obłudą
Pośpiechem, mirażem sztucznym
Rozum ma być waszym usłużnym doradcą a nie panem
On was złudną przyszłością odurza
Do pędu szatańskiego biczem pieniądza pogania
Kto więcej posiądzie ten w oczach jego lepszy
Kto szybciej osiągnie po-trupach szczerości,
Miłości, nadziei życzliwości: ten jego ideał.
Wyssać jak wampir z innych energię całą
I dalej, wyżej nie ważne gdzie, i w jakim celu
Progres we wszystkim, nawet w samounicestwieniu.
Tu nie miejsce na romantyczne westchnienia
Na wypad pod namiot - tam gdzie chcesz ; tanio
Bez barów, hamburgerów, moteli, hoteli samolotów i biur podróży.
Po wodę ze strumyka, na spacer za krzaczki w potrzebie,
Na słuchanie jak trawa rośnie, na podziw jak mrówka igłę niesie.
Jak mysz się prześlizga, jak kakroć okruchy zbiera.
Po co to? wytruć ,zabić, wypalić
Sztuczne posadzić
Wyrównać, wygładzić, zabetonować
Na takiej sztucznej trawie żadnej myszy
kreta, węża czy robaczka nie spotkasz
Czasami się zdarzy że królik przebiegnie
Choć głodny, - zatruć się boi jednostajnym jadłem.
Człowiek nie królik, jeść może w pośpiechu
Hot dogi, hamburgery, pić sody truciznę
Witaminy w tabletkach, miast owoc prawdziwie dojrzały
Jak długo tak można, człowiek nie ze stali
Coca cola i kawa zniszczy, zatruje, przepali.
Przedmioty które myśli że posiada
Sam ich nędznym niewolnikiem
Dom i samochód radości już nie przysparza
Wysiłek i dążenie czasu nie też już nie oszczędza
Telewizja zamiast rozbudzać
Od trudnych książek odgania
Video -urok dawnego kina zabiera.
Wycieczek z samo poznawaniem brak
Parki sztuczne,plaże strzeżone
Kamienne domów pustynie, natury nigdy nie zastąpi
Dom nawet najdroższy, wielokrotne powielany
Nędznej chaty własnym sumptem skleconej
Najładniejsza fabryczna zabawka
Fujarki z wierzby zrobionej
I dziecięcych z piasku budowli.
Po łąkach i lasach beztroskie ganianie
Nie zastąpi nawet "Great America".
Oprócz tych miast molochów z tym dziwnym mrowiem
Istnieją tu miejsca gdzie cisza grzmotem serca dudni
Widoki dzikie gdzie człowiek swą duszę dostrzega
Ludzie, którzy mówią że nie jada się dwoma łyżkami naraz
Tam zewnętrzny prymityw od powielanego luksusu jest wyżej w cenie
A dom i samochód mają swoje przeznaczenie
Służyć człowiekowi.
Gdzie człowiek jest dobrym gospodarzem przyrody
Gdzie pośpiech jest wadą, praca przyjemnością
Gdzie pieniądz środkiem jedynie
Gdzie stresy są rzadsze, drinki dla przyjemności
Lenistwo wypoczynku codziennością.
Zdenerwanie tak rzadkie jak burza zimą
Tam rozum i strach doradcą i przyjacielem
A nie Panem i pogromcą
Gdzie wolność wszystkich i wszystkiego codziennością
Tam ludzie uczuciem i instynktem
Z przyrodą i innymi współżyją.
Czyż nie chciałbyś tego poznać
Rusz się i zobacz,dalej w Amerykę i Świat
Ta prawdziwa, parterowa, farmową

Równiny i prerie, lasy olbrzymie
Jeziora dzike, Góry Skaliste
Słoneczne pustynie rozległe
Zobacz ocenisz, zostać czy wrócić
Natura w przyrodzie na dobrych i odważnych ludzi wciąż czeka.

Dziki Mietek


Komentarze  

0 #2 Jurek 2007-01-03 22:41
Bardzo interesujący , a co z resztą .Pamiętam że w Chicago sporo tego pisałeś .Wiem że nikt wtedy nie chciał tego wydrukować i co wywaliłeś do śmieci .Jeśli masz to umieść Jurek
Cytować
0 #1 Ala Z 2006-09-01 23:18
Przeczytalam wszystkie ale ten najbardziej lubie ,Pytanie dlaczego byla po dlugiej przerwi tylko jedna audycja u Sylwka .Czyzby przeprowadzk do Miry
u mnie slabo slychac Ala
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież