header1.jpgheader2.jpgheader3.jpgheader4.jpgheader5.jpgheader6.jpg

logo

Podróże

Iquitos 6 Wyprawa do dżungli

Ocena użytkowników:  / 8
SłabyŚwietny 

Iquitos 6 Wyprawa do dżungli

Szymon i Paweł po przylocie Piątek 10 Października 2006 zleciał na dalszych załatwianiach spraw związanych ze ślubem. Wczoraj a właściwie dziś bo już po północy przylecieli Paweł z Szymonem. Udało im się załatwić bilety w Inca Wasi i nocnym samolotem dotarli Lan Peru.

 

Nasza drużynka na łódce Rio AmazonNa lotnisko jechaliśmy moto taxi było fajnie ale jak dotarliśmy to zaraz lunęło zdrowo.

 

Tak że samolot lądował w strugach deszczu i burzy. Ale nim wysiedli to trochę przestało.

 

Po powitaniu i załadowaniu do 3 Mototaxi Ja z Pawłem a Szymon z Vanessą i Marysią siostrą Vanessy a reszta rodzinki do 3 pojechaliśmy do hotelu Florentina.

 

Ja z papugamiTam po zakwaterowaniu posiedzieliśmy w kawiarence przy butelce napoju z 7 róż ale to trochę mało więc poszliśmy do Restauracji na główny plac to tylko 1 blok od hotelu.(100 m)

 

Tam jest sporo restauracji w tym mojego kolegi Bila z Texasu co rok temu ożenił się z Peruwianką on 69 ona 27 lat. Restauracja nazywa się Texas Long Horn wypiliśmy po parę piwek ¾ litra i przy gadce zeszło nam do 3 rano. Rano pobudka już o 7 bo sporo spraw do załatwienia.

 

Szymon, Maria, Alicja tańczą z Bora-BoraPotem o 10 wzięliśmy łódkę i z Raulem, Pawłem, Szymonem Siostrą Marysią i drugą Marią siostrą Vanessy popłynęliśmy na Amazonkę dalej na Nanay tam na Farmę mojego znajomego Serpentario po obejrzeniu i zrobieniu kilku zdjęć i rozmowie z pracownikiem młodym chłopakiem z San Diego Ca co tam pracuje jako woluntariusz. Pojechaliśmy do Plemienia Bora-Bora tam jak zwykle powitanie i tańce dalej po imprezie na pieszo prześlijmy na Camp tam gdzie byliśmy przedtem to w sumie 15 min drogi.

 

Ja z Papugą Poko na hamaku

Tam moja papuga Poko przywitała nas radosnym wrzaskiem pozostałe małe papużki także. Zjedliśmy obiad i po pożegnaniu wzięliśmy dodatkowo Alicję i Kingę i w dalszą drogę po Rio Momon na Rain Forest Camp około 45 min tam niespodzianka. Od marca kiedy tu ostatnio byliśmy zmieniło się bardzo wiele. Na przystani ładne wejście zadaszone pływający dok w formie prostokąta zadaszony a w środku basen z siaką a w nim dwa rzeczne różowe delfiny bardzo przyjazne. Pobawiliśmy się z nimi bo Raul poszedł po menażera Campu-ośrodka (jest jednocześnie ośrodkiem rehabilitacyjno-leczniczym).

 

Za chwilę przyszli z Karlosem i oprowadzili nas po Campie oczywiście powitanie napój z 7 korzeni  potem piwo lub soki dla pozostałych. Ośrodek robi wrażenie elektryka telefon internet w każdym bungalowie  odnowiony basen z czystą wodą wyłożony kafelkami pokazał nam 1 wolny domek ładnie urządzony.

 

Paweł i Szymon przed planem Rain Forest CampBo za nią 10 min jest domek Curanderos ale dziewczyny już nie wytrzymały tempa zostały w wiosce my poszliśmy tam pokazałem synom pnącze Ayahuascy ponadto Chakrunę i inne rośliny i powrót do rzeki i do Iquitos  już po ciemku choć wbrew obawom Kingi bez przygód w postaci spotkań z pływającymi drzewami.

 

Dalej do Hotelu dzięki mojej siostrze wracaliśmy we trójkę Paweł ja i Szymon w jednej Mototaxi a one 3 cienkie w następnej co niezbyt było wygodne.

 

U Curanderos. Kinga i Alicja tu już nie dotarły Po wykąpaniu się Synowie z dziewczynami poszli na miasto na dyskoteki. Wrócili nad ranem o 5:30 Szymona Paweł ciągnął a Alicja pchała. Rano opowiadał że parę razy go ściana uderzyła w głowę a Pawłowi stoły przeszkadzały i podłoga jakoś była za blisko. Dziewczynom nogi bolały i trochę głowa. 

 

 

 

 

Tyle na dziś
Dziki Mietek


Komentarze  

0 #6 Gienek 2007-01-25 06:00
Gratuluje jeszcze raz !
Zycze Szczescia i Pomyslnosci na nowej wspolnej drodze zycia !

Wlasnie ogladalem zdjecia i musze przyznac ze na poczatku nie bylem pweien kto tam jest.
Znamy sie jakies 10 lat ale te zdjecia mnie zaskoczyly, odmodnialy, w krawacie i koszuli, z lekka broda.
Przykro mi ze nie moglem dotrzec, ale takie koleje losu a nie inne w dniu dzisiejszym.
Pozdrowienia dla malzonki, synow i swiezo upieczonego malzonka zasyla Gienek z rodzina.
:-)
Cytować
0 #5 Krzysztof 2007-01-25 05:58
Witaj Mieczysławie,
Odmłodniałeś o 20 lat, zdjęcia są super i tak bardzo się cieszę, że w życiu tak Ci Pan Jezus pobłogosławił!

Mam nadzieję, że radosć i miłosć i radość którą widziałem w Twoich oczach będę widział zawsze na Twoim obliczu.

Gratuluję, też Vanessie, że dostrzegła w Tobie coś więcej jak tylko mężczyznę – dostrzegła twoje serce.

Gratuluję jeszcze raz i dziękuję za to, że swoja radością potrafiłeś podzielić się z innymi.

Żyj nam 100 lat i więcej.

Vanessa wyglądała ślicznie a Ciebie ledwie ,, rozpoznałem,, w garniturze – teraz wyglądałeś jak machoJ)) tak trzymaj – jestes teraz doctore!

Mam cichą nadzieję, że się spotkamy w najblizszych latach i cos podziałamyJ))))

Pozdrawiam serdecznie młodą parę

Krzysztof
Cytować
0 #4 ANDY 2007-01-25 05:57
Mietek i Venessa!
Wielkie gratulacje i szczescia na nowj drodze zycia!
Szkoda, ze nie moglem uczestniczyc w tej imprezie.
Pierwszy raz z krawatem cie widze, nawet i do twarzy.
Kiedy w noc poslubna sie udajecie?
Pozdr
Anj
Cytować
0 #3 Janek 2007-01-25 05:45
Drogi Mieciu

Zyczenia wszystkiego najlepszego w dniu slubu zdrowia szczescia i radosci na nowej drodze zycia zasylaja rodziny Kaniow i Szaflarskich z Prescott AZ .
Obejrzelismy zdjecia ze slubu i te inne wczesniejsze tez. Szkoda zaluje ze nie moglem tam byc tak jak planowalismy. Piekny kraj duzo zwierzat , natury.
Pozdrowienia
Jestem w Gunnison.
Janek Kania
Cytować
0 #2 Krzysztof 2007-01-25 05:42
Wszystko co piękne na tym świecie,
Wszystko co tylko szczęście wróży,
Niech się Wam razem w jedno splecie,
I będzie słońcem w życia podróży

Niech ta nowa dla Was droga,
życie Wasze wypogodzi!
W sercu ludzi, w łasce Boga,
niech Wam każda chwila schodzi.

Powiedziałeś wreszcie tak - to dla niej dobry znak.

Miłości zaznajcie gorącej i przyjaźni się nie kończącej.

Przyjaciółmi jesteście naszymi, więc życzeniami obsypujemy Was szczerymi.

Vanesso i Mieczysławie

Jesteśmy szczęśliwi, że Bóg połączył Was w jedno

- pamiętamy o tej chwili i życzymy wam wszystkiego co najlepsze na nowej drodze życia

- przyjmijcie te życzenia od przyjaciół z Polski



Krzysztof i zespół CATAWBA
Cytować
0 #1 Ola 2007-01-25 05:13
Plany brzmia super. Szkoda, ze ja nie mam takiego brata, do ktorego moglabym sobie pojechac do Peru w odwiedziny ( szkoda, ze nie mam zadnego brata tak swoja droga i szkoda, ze nie moge tak wlasciwie nigdzie latac poza Stany nawet gdybym miala po jednym bracie w kazdym kraju :-/

Ja niestety teraz dlugo posiedze w domu, bo nasz fundusz wycieczkowy az swieci pustka :-) Moze w przyszlym roku polecimy do slonecznej Californi po raz kolejny. Tak swoja droga to koncza sie juz mi pomysly na wycieczki, wiec gdyby mial pan cos na uwadze ( koniecznie w obrebie kraju ), to chetnie skorzystam z rady.

BTW - przesylka z plyta zostala doreczona wczoraj Mam nadzieje, ze odbiorca o imieniu Dougherty nigdzie nie zapodzieje przesylki przez czas pana nieobecnosci.

To chyba na tyle.

Z pozdrowieniami

Ola

:D
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież