header1.jpgheader2.jpgheader3.jpgheader4.jpgheader5.jpgheader6.jpg

logo

Indianie - Am. Północna

Charlie 4

Ocena użytkowników:  / 3
SłabyŚwietny 

Charlie 4

Date:  Fri, 22 Dec 2000 16:12:27 -0700
From: "Mitch s." <Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Organization: Canyon Trading Post & Computer
                     
Rozważania z okazji przeglądu starych zapisków -wiele może już nie aktualnych.

Era Ducha -Zapiski z rozmów z Charlim
Rozmowy październik 1987 (mam problemy z rozczytaniem własnych bazgrołów - pisane
szybko, na kolanie i przy słabym świetle w jego trojlerze)

Zbliżamy się do punktu przełomowego czasu przejściowego 2 epok epoki materii i epoki
ducha czyli umysłu po naszemu Ery ryb i Ery wodnika około 1988 nastąpi przesilenie
gdzie świat ducha będzie miał coraz większy wpływ na niektórych co bardziej wrażliwych.
Według Charliego pełne przejście powinno nastąpić około roku 2050-2060 wtedy
zakończy się okres przejściowy rozpoczęty w 1904 a na dobre w 1914. Charli i Mietek

Tak jak zauważył w mijającym okresie świat materialny zaczął rozkręcać się dopiero od średniowiecza od kiedy pieniądz najpierw w formie złota a potem waluty został na dobre związany z lichwą a ostatnie 3 wieki związane z rozwojem techniki i bankowości jako stymulatora tego rozwoju - gdyż pieniądz stał się wtedy bogiem postępu. Wtedy wraz z rozwojem przemysłowym coraz bardziej zapominaliśmy o drugiej naszej duchowej naturze. Może niezbyt trafne porównanie Charliego metoda balonu - kiedyś wszyscy ludzie byli po tej samej stronie gondoli i postęp wymagał przejścia na drugą stronę niektórzy rzucili się na obrzeża kosza zrobił się tłok i część pospadała inni znów zaczęli czepiając się lin wspinać się na czaszę balonu coraz wyżej i wyżej aby gdy osiągnąć wierzchołek i zejść na drugą stronę gondoli była to żmudna i niebezpieczna wspinaczka i spadło jeszcze więcej niż poprzednio.Ale niektórzy osiągnęli  drugi brzeg gondoli. A ta garstka co została z początku przerażona gonitwą innych po chwili porostu przeszła na drugą stronę.Ta strona na której wszyscy byli można ją nazwać epoką wspólnoty pierwotnej gdzie było silne poczucie przynależności do danej grupy gdzie odwoływano się do duchów przodków do Bogów Natury .Każdy starał się funkcjonować dla swojej grupy dla swego otoczenia i przyrody poszczególni członkowie mieli poczucie więzi z pozostałymi i czuli się dziećmi otaczającej przyrody jak i kosmosu -świata widzialnego i tego niewidzialnego ale  obecnego czasem groźnego to znów pomocnego i odczuwalnego.Od tego dość prymitywnego pojmowania świata i Boga trzeba było pójść dalej tego wymagał czas , zmiany epok i rozwój od nieświadomej i zastraszonej wspólnoty poprzez rozwój indywidualny do świadomej i prężnej grupy. Stąd część ludzkości a zwłaszcza biała rasa odbyła długą drogę poprzez czaszę indywidualności balonu aby dostać się na drugą stronę gondoli. W czasie tej morderczej wspinaczki stopniowo każdy zaczął dbać tylko o siebie stąd zapoczątkowanie egoizmu własnego ja co się bardziej liczyło niż wspólnota  czy nawet  zwłaszcza teraz rodzina.Ten rozwój spowodował chęć bycia panem siebie i przyrody.Ludzkość zaczęła w ostatnich wiekach coraz ostrzej poprawiać naturę i na nią wpływać zamiast żyć z nią w harmonii będąc jej dzieciom a nie nieroztropnym wręcz marnotrawnym panem. Teraz kiedy większość poczuła się panami samych siebie kiedy świat niewidzialny przestał być uzdą umysł {dusza} wskaźnikiem i przewodnikiem. Normy moralne stały się zabobonem liczyło się tylko ja zaczęliśmy kwestionować  stary porządek Łącznie z istnieniem Świata niewidzialnego a nawet Boga.Stopniowo zanikała wiedza nieodłącznie związana z Umysłem {duszą} a także ze wspólnotą oraz grupą. na je miejsce pojawiała się z początku nieśmiało potem wraz z rozwojem indywidualizmu i egoizmu naszego JA Nauka nadając sobie coraz większego znaczenia i dominacji. Nasze JA  żądało sławy i pieniędzy oraz panowania nad innymi -czego nie zapewniała mu cicha i jakże skromna wiedza. Cóż wiedza mówiła nam że jest ktoś nad nami i on jest główny sprawcą oraz praźródłem naszego bytu ,uczyła pokory  i skromności  w zamian za to dając nadzieję spokój i wewnętrzną ciszę.Adept wiedzy poznawał jej tajniki stopniowo wiele pracując nad sobą ujarzmiając stopniowo zwierzę swoich zmysłów wydobywając z głębin swej jaźni jak skarb tajniki skarbu wiedzy pod kierunkiem swego nauczyciela który go bacznie obserwował.Nauczyciel ciągle mu przypominał że nic z zewnątrz tylko z wnętrza ma pochodzić ze wiedzy nie da się przekazać jak to się czyni z nauką. Że wiedzę można zdobywać pracując sercem gdy rozum milczy że serce kontaktuję się z umysłem. Wiedza  nie ogranicza nas i idzie prostą choć trudną i żmudną drogą prosto do odwiecznego celu poznania wszech rzeczy i praprzyczyny.Czas tu nie istnieje raz wstępując na tą ścieżkę poznajemy to w życiu  cielesnym jak i duchowym i znów cielesnym i tak wspinając się stopniowo na tej drabinie do doskonałości.

Nauka z początku odrzucając Boga sama by chciała zająć jego miejsce przez to dodając sobie większego aplauzu i znaczenie często twierdząc mylnie i wpajając to swym adeptom że prowadzi ich do zdobywania wiedzy Ale wiedzy nie da się osiągnąć  rozumem, nie da się nauczyć nikt jej nie może przekazać.Jej dążenie do wszechwiedzy i wszechmocy oraz władzy są takie stare jak nasze ja.Ale transformacja danych pomiędzy umysłem a rozumem nie przebiega tak sprawnie jak umysł - serce. Stąd ograniczenia nauki w kontroli materii oraz przyrody ponadto osiągaliśmy barierę poznania gdzie zaczynamy poprzez komputery maszyny przyrządy nowoczesną fizykę czy inne nauki na nowo odkrywać Boga .A  wraz z nim odwieczną wiedzę i  co trudniejsze -prawdę.

Te nieśmiałe na razie spostrzeżenia półgębkiem między naukowcami w zaciszu pracowni czy gabinetów wypowiadane pokazują im ograniczoność naszego rozumu egoistycznego ja i iluzję potęgi nauki bez wiedzy i Boga oraz całego tego niewidzialnego świata przed którym tak długo rozum podparty nauką bronił się dość skutecznie ,ogłupiając swych adeptów najdziwniejszymi teoriami i pomysłami stąd ta droga nauki poprzez wierzchołek balonu aby przejść na drugą stronę.Teraz większość naukowców jest na szczycie tego balonu -piękne widoki wspaniała technologa dominacja pozorna nad przyrodą  zdobywanie wszechświata wspaniała broń mogąca nas uśmiercić wielokrotnie i tak samo rozwalić nasza ziemię coraz łatwiejsze życie masę nowych udogodnień i  pogoń za coraz nowszymi rozbudzanie naszych potrzeb i zachcianek a z drugiej strony wcale temu społeczeństwu końca epoki nie żyje się szczęśliwiej-więcej stresu i pogoń osiąga tępo w którym wielu nie nadąża i odpada z tego obłędnego galopu. To pomnażanie dóbr materialnych ta pogoń za władzą może daje zadowolenie na krótko ale prowadzi do kryzysu tak społecznego {brak więzi i rodziny wielopokoleniowej na co dzień} Ekologicznego-wyczerpywanie surowców zanieczyszczenia środowiska no i militarnego - uderzać tylko w słabszych i małych bo nam bezpośrednio nie zagrażają  Jak była Jugosławia czy Czeczenia lub poprzednio Irak wtedy wielcy dają nauczkę Maluczkim przy okazji jest to doskonały poligon i sposób na pozbycie się złomu militarnego aby w jego miejsce wyprodukować nowszy lepszy a przede wszystkim droższy dając  zajęcie wielu i zyski niewielu.Ale to wszystko nieuchronnie prowadzi do kryzysu globalnego zagrażającego podstawom naszej egzystencji. Niektórych to już przebudziło zaczęli dostrzegać sens istnienia. Starają się wyjść po za swoje ograniczone ja Wtedy zaczynają dostrzegać ten świat duchowy który istniał cały czas obok nich cierpliwie czekając na swoją kolej na swe odkrycie W ten sposób nauka ewolucyjna poprzez ewolucję odrzucając to co duchowe odnajduje nieśmiało na razie Boga. Nauka gdy zacznie uduchowiać swe wynalazki-to znaczy aby służyły ogółowi a nie tylko jednostkom gdy podobnie jak pszczoły czy mrówki gdy jedna coś nowego się dowie to natychmiast przekazuje to bezinteresownie pozostałym a przecież nigdy człowiek w  nowożytnej kulturze nie miał takich środków i możliwości przekazu -czy musimy używać
ich tylko do manipulacji masami i powiększania chaosu informatycznego.Te osiągnięcia nauki dają nam wiele możliwości i potężny potencjał polepszenia naszej egzystencji stąd ten końcowy lawinowy rozwój abyśmy siłą rozpędu przebili granice naszego egoistycznego JA znajdując lepszą komunikację z naszym uduchowionym umysłem wtedy otworzą się mało wykorzystane komórki mózgowe naszej świadomości w których były gromadzone informację i szufladkowane jako nieprawdziwe lub mało prawdopodobne. Dlatego po przekroczeniu tej sztucznej granicy najpierw naukowcy a za nimi my oczyścimy się z nagromadzonych ograniczeń naleciałości i wszelkich informacyjnych śmieci.Nie jestem naukowcem  ani nawet dobrym uczniem nauki a jedynie początkującym adeptem wiedzy mam jednak głęboki szacunek do tych naukowców i nauki w ogóle za to że próbuje ulżyć ludzkości w jej cierpieniach i ze przyznaje się do swych omyłek i błędów. pozostaje mieć nadzieje że może kiedyś prawda o innej tajemnej stronie naszego bytu zostanie ponownie odnaleziona tym razem w sposób naukowy udowodniona na tyle przystępnie aby pojęli ją malutcy z poza kręgu wielkiej Nauki.to wtedy nowe odkrycia mogą zadziwić nie tylko wielkich tego świata.Wtedy nauka poda rękę wiedzy i w gondoli tego odwiecznego balonu prawdy wzniesie się na wyżyny nowej ery ducha gdzie materia będzie bardziej uduchowiona i służyła dla dobra  i szczęścia wielu a nie tylko nielicznym. Wtedy skończy się dominacja jednostek przyroda stanie się na powrót naszą Matką Naturą a my jej choć marnotrawnymi ale przecież dziećmi. Powrócimy do odwiecznych praw Boskich i duchowych uniwersalnych aby stać się przez to członkami wielkiej rodziny wszechświata. To nie są tylko pobożne marzenia wypowiadane przez Medicin Man czyli po naszemu Szamana Charliego ze szczepu Navajo przed laty. To w nowej erze stanie się rzeczywistością czy chcemy czy nie czy będziemy się bronized tym to nikt z nas nie jest w stanie zatrzyma budzącego się dnia którego promienie z za gór naszej niewiedzy już się wyłaniają może jedynie ranek wstać zadymiony przez nasze zanieczyszczenia i nie wszyscy się przebudzą o świcie cóż nie wszyscy nalezą do rodziny skowronków są i sowy. Od nas tylko zależy jak się w tym tak odmiennym czasie znajdziemy i co ze sobą poczniemy.dlatego obserwujmy uważnie aby nas świt nie zaskoczył i abyśmy nie wstali
zaspani i skacowani {upojeni osiągnięciami} w południe po męczącej nocy materializmu coraz ciężej strawnego aby nam to nasze egoistyczne JA nie zaszkodziło.

Tego życzy z Całego serca Dziki Mietek  Dee Ges tyle morałów na dziś


Komentarze  

0 #1 Wanda 2006-09-07 22:13
Proponuje wszystkie te opowiesci nazwac jednakowo a nie 1i 2powiadania a reszte Ch... Wanda
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież